|
Budżetowanie a motywacja, czyli jak planować i kontrolować budżet wyzwalając energię, nie frustrację |
|
Strona 1 z 2 Witold Kilijański. Układanie budżetu ściśle wiąże sie z kształtem struktury organizacyjnej oraz obowiązującym w nim systemem motywacyjnym.
Zwykle budżet składa się z wielu budżetów cząstkowych, odpowiadających poszczególnym komórkom organizacyjnym (o stałej lub zmiennej strukturze - np. projektom). Zwykle też wprowadza się rozmaite mechanizmy motywujące kierowników do osiągania lub przekraczania celów budżetowych (np. określonego poziomu kosztów czy marży w obrębie danej komórki organizacyjnej).
I tutaj zwykle pojawiają się "schody". Bardzo często Zarządom Firm towarzyszy pokusa, by w tak skonstruowanym budżecie "widzieć jaka część całkowitych kosztów Firmy przypada na poszczególne komórki". Cel szczytny, ale... Ale często jego realizacja oznacza "wylanie dziecka z kąpielą", czyli odwrotne do zamierzonych efekty motywacyjne, uprawianie, "tfurczej" (od słowa "tfu!") księgowości, a w konsekwencji... skupienie uwagi managerów na manipulowaniu liczbami i "kluczeniu w gąszczu kluczy" zamiast na zarządzaniu. Krótki przykład
Kilka lat temu obserwowałem dużą Firmę informatyczną. Firma wdrażała systemy własnej produkcji, podzielona była na kilkadziesiąt zespołów, odpowiedzialnych za rozmaite sfery działalności. W pierwszym roku po wprowadzeniu budżetowania Zarząd, jako się rzekło, chciał "widzieć, jaka część całkowitych kosztów Firmy przypada na poszczególne komórki". I w związku z tym postanowiono dokładnie rozliczyć, zabudżetować, a potem kontrolować wszystkie koszty we wszystkich komórkach. Skutek był jednak odwrotny... Okazało się bowiem, że poszczególni kierownicy mieli wpływ na mniej więcej 50% swoich kosztów. Resztę - czyli narzuty kosztów administracji, sprzedaży, marketingu, siedziby itp. "dostawali z rozdzielnika" niezależnie od swoich działań, operatywności itp. Natomiast rozliczani byli z całości.
Pech chciał, że Firma zajmowała dość drogą w utrzymaniu siedzibę, co powodowało wysoki udział kosztów czynszu, ogrzewania, remontów itp. (czyli kosztów zupełnie "nieinformatycznych") w kosztach ogółem... To przepełniło czarę goryczy - i kilku kierowników postanowiło wyprowadzić się ze swoimi zespołami z Firmy w celu zaoszczędzenia na czynszu. Oczywiście byłaby to decyzja słuszna w rozumieniu tak przyjętego systemu motywacyjnego, natomiast kompletnie idiotyczna z punktu widzenia Firmy jako całości. Podziałała za to jak "zimny prysznic"...
« start « wstecz 1 2 dalej » koniec » |
| |